Książka łzami pisana +3 bonusy
„Książka łzami pisana” – emocjonalny poradnik dla rodziców, którzy próbują ogarnąć się po diagnozie autyzmu.
To nie jest zwykły poradnik.
To książka, którą się czuje – każdą stroną, każdym zdaniem, każdą łzą.
Dla tych, którzy usłyszeli słowo „autyzm” i świat na chwilę się zatrzymał.
Dla tych, którzy próbują zrozumieć, zaakceptować i dalej żyć – mimo strachu, chaosu i bólu.
Autorka, Marlena Jedlińska – psycholog i mama dziecka w spektrum autyzmu,
prowadzi Cię przez najtrudniejsze emocje po diagnozie:
szok, bunt, żal, bezsilność i samotność.
Pokazuje, jak krok po kroku odzyskać spokój, sens i poczucie wpływu.
Bez ściemy, bez terapii w pastelowych filtrach – za to z prawdą, doświadczeniem i czułością.
Znajdziesz tu:
✔️ ćwiczenia, które naprawdę pomagają rozładować napięcie i poczuć ulgę
✔️ słowa, które trafiają prosto w serce i przynoszą ukojenie
✔️ historie rodziców, którzy przeszli przez diagnozę i znaleźli w sobie siłę
✔️ wsparcie dla matek, ojców i rodzin, które próbują odbudować siebie po burzy
Ta książka nie jest o autyzmie – jest o Tobie.
O rodzicu, który każdego dnia daje z siebie więcej, niż ma.
O człowieku, który się nie poddał – nawet wtedy, gdy nie widział już sensu.
„Książka łzami pisana” pomoże Ci:
💧 zrozumieć swoje emocje po diagnozie,
💧 nauczyć się odpuszczać i akceptować,
💧 odnaleźć siłę w codzienności,
💧 zobaczyć, że naprawdę nie jesteś sam/a.
To połączenie psychologii, szczerości i miłości rodzica, który przeszedł przez piekło i wrócił z nadzieją.
Dla kogo:
dla rodziców dzieci z autyzmem,
dla matek i ojców po diagnozie,
dla tych, którzy chcą zrozumieć emocjonalną stronę spektrum.
Do książki są dodatkowe 3 bonusy:
BONUS 1: Czy to już czas na leki?
Bonus dla rodziców, którzy chcą zrozumieć, zanim zdecydują
BONUS 2: Małe spojrzenia, wielkie zmiany.
Ćwiczenia, które pomagają budować relację i kontakt wzrokowy z dzieckiem.
BONUS 3: Żeby nie zwariować (i odzyskać siebie)
miniporadnik dla mam, które robią więcej, niż ktokolwiek widzi.
Książka łzami pisana –
bo czasem, żeby się uleczyć, trzeba pozwolić sobie zapłakać.
I dopiero wtedy zaczyna się prawdziwe „ogarnianie się po diagnozie”.